
W upalny dzień, gdy słońce nie dawało wytchnienia, dramatyczna sytuacja rozegrała się przed jednym z warszawskich sklepów. Leżała tam kobieta, której stan zdrowia wymagał natychmiastowej pomocy. Mimo że przechodnie widzieli jej cierpienie, nie znalazł się nikt, kto by zareagował. Dopiero przejeżdżający patrol straży miejskiej podjął się interwencji, która mogła uratować życie.
Niepokojące odkrycie przed sklepem
15 sierpnia przypadał szczególnie gorący dzień w Warszawie. Patrolujący okolice Pragi-Północ funkcjonariusze VI oddziału terenowego natknęli się na 35-letnią kobietę leżącą bezczynnie przed sklepem przy ulicy Inżynierskiej. Jej stan wzbudził niepokój – ciało drżało, a ruchy były powolne. Kobieta ledwo była w stanie odpowiedzieć na pytania funkcjonariuszy. Wyznała, że od 12 godzin nie miała nic do picia i bezskutecznie prosiła klientów o wodę, nie mając siły, by się podnieść.
Potrzeba pilnej pomocy
Po krótkiej rozmowie z kobietą strażnicy dowiedzieli się, że zmaga się ona z kryzysem bezdomności, cierpi na padaczkę i niedawno odkryła, że jest w ciąży. Interwencja straży miejskiej okazała się niezbędna. Funkcjonariusze niezwłocznie wezwali pogotowie ratunkowe i zaopatrzyli kobietę w wodę. Dodatkowo przeprowadzono wywiad medyczny, którego wyniki przekazano zespołowi ratowniczemu po przybyciu karetki.
Apel do społeczeństwa
Sytuacja ta skłoniła straż miejską do wystosowania apelu do mieszkańców. Nie można pozostawać obojętnym na potrzeby osób w kryzysie. Każdy, kto zauważy osobę potrzebującą pomocy, powinien powiadomić odpowiednie służby, takie jak straż miejska pod numerem 986. Dzisiejszy świat wymaga od nas empatii i szybkiej reakcji, by nie dopuścić do tragedii.